Od nafciarza do społecznika

10 lutego 2013 w Od nafciarza do społecznika, Życie

lukeWedług Stanisława Brzozowskiego, początki wydobycia ropy w Bóbrce nie były łatwe, jednak wkrótce było jej na tyle dużo, że konieczne stało się założenie destylarni. „Ułatwił mu to brat Trzecieskiego, Franciszek, właściciel położonych pod Jasłem (dziś już dzielnica miasta) Ulaszowic, gdzie Łukasiewicz w 1856 r. założył niewielką destylarnię na 2, potem na 3 kotły; rocznie sprzedawano produktów naftowych za 1000 do 2000 guldenów. Założenie do spółki z Trzecieskim kopalni w Bóbrce i uruchomienie destylarni w Ulaszowicach spowodowało ostatecznie przeniesienie się Łukasiewicza do Jasła, w pobliże eksploatowanej kopalni”1. Według Józefa Zbigniewa Sozańskiego ulaszowicka rafineria była „pierwszym tego rodzaju zakładem przemysłowym na ziemiach polskich”2.

Łukasiewicz przeniósł się do Jasła prawdopodobnie w 1857. To kolejny przełomowy rok w jego życiu: rozpoczyna wówczas dzierżawę apteki od wdowy po Józefie Palchu oraz żeni się ze swoją siostrzenicą Honoratą Stacherską. Rok później w Jaśle odbywa się wystawa zwierząt gospodarskich, narzędzi i maszyn rolniczych organizowana przez Cesarsko-Królewskie Towarzystwo Gospodarczo-Rolnicze w Krakowie. Łukasiewicz prezentuje swoje produkty pochodzące z ulaszowickiej rafinerii: naftę do oświetlania, olej i maź do smarowania maszyn i sprzętów, asfalt i gudrynę. „Ocenione przez Komisję «wyroby z płodów ziemnych uznane zostały za należące do najcenniejszych i z tego względu przyznano Ignacemu Łukasiewiczowi publiczną pochwałę», wyróżniając go ozdobnym dyplomem”3 – pisze Sozański.

Nowe rafinerie

Na przełomie 1858 i 1859 roku Łukasiewicz staje się właścicielem nowej apteki w Brzostku. Nazwana zostaje „Pod Opatrznością”. W wigilię Bożego Narodzenia 1859 roku płonie rafineria w Ulaszowicach. Przyczyny pożaru nie są do końca znane. Włodzimierz Bonusiak pisze: „pożary w destylarniach były bardzo częste. Wynikało to z małej wiedzy ich właścicieli, jak należy «obchodzić się» z ropą naftową, i uczono się na błędach”4. Pewne jest, że jeszcze przed pożarem Łukasiewicz zawarł spółkę z braćmi Zielińskimi, właścicielami Klęczan. „Zielińscy byli ludźmi znanymi, ropa klęczańska obfita i znakomita, toteż Łukasiewicz od razu się zgodził”5 – pisze Stanisław Brzozowski. Rafineria w Klęczanach działała niezwykle prężnie. Swoje produkty wysyłała do Wiednia, Pragi, Budapesztu i Berlina.

Spółka z braćmi Zielińskimi wkrótce jednak się rozpadła. Jak twierdzi Włodzimierz Bonusiak, „filantropijny punkt widzenia Łukasiewicza, który stawiał na pierwszym miejscu rozpowszechnienie taniego oświetlenia, zupełnie im nie odpowiadał”6. To wydarzenie, a być może raczej kumulacja nieszczęść (śmierć jedynej córki Marianny, pożar rafinerii w Ulaszowicach) załamują Łukasiewicza. Kiedy wraz z żoną decyduje się na wyjazd, do zmiany decyzji nakłania go Tytus Trzecieski. Łukasiewiczowie zamieszkują w jego majątku w Polance, gdzie Ignacy w 1861 r. zakłada kolejną rafinerię. „W czasie zamieszkania w Polance I. Łukasiewicz bezpośrednio nadzoruje ruch rafinerii, prowadzi szeroką działalność handlową produktami naftowymi i kieruje robotami górniczymi w Bóbrce przy poszukiwaniu, wydobywaniu ropy oraz jej transporcie do rafinerii”7 – podaje Józef Zbigniew Sozański. W tym czasie Łukasiewicz wciąż jeszcze dzierżawi jasielską aptekę – prawdopodobnie aż do 1870 roku.

Wzorcowa kopalnia w Bóbrce

Tymczasem w Bóbrce kwitnie wydobycie ropy naftowej. W 1861 roku Łukasiewicz, Trzecieski i Klobassa formalnie zawiązują spółkę, która już wtedy przynosi spore dochody. „Trudno obecnie stwierdzić, jakie faktycznie zyski uzyskiwali wspólnicy. S. Bartosiewicz autorytatywnie dwukrotnie podał, iż spółka osiągnęła w pierwszym roku istnienia 1 mln guldenów czystego zysku, a do 1871 r., kiedy została rozwiązana, przyniosła udziałowcom «przeszło 1 ½ miliona guldenów»”8. Według Józefa Zbigniewa Sozańskiego „od początku kierowania ruchem kopalni ropy w Bóbrce Ignacy Łukasiewicza docenia potrzebę stosowania najnowszych zdobyczy wiedzy i techniki”. Już w drugim roku formalnej działalności spółki Łukasiewicz-Trzecieski-Klobassa w Bóbrce wprowadzona została nowatorska technika ręcznego wiercenia udarowego z zastosowaniem nożyc wolnospadowych. W 1867 roku urządzenia wiertnicze są już napędzane mechanicznie.

W międzyczasie Łukasiewicz za zarobione pieniądze kupuje majątek we wsi Chorkówka. Buduje tam dworek, w którym zamieszkuje razem z żoną w 1865 roku, a także nową rafinerię. „Ignacy Łukasiewicz, niezależnie od codziennego doglądania urządzeń rafineryjnych w Chorkówce, doradza w budowie i doskonaleniu procesów technologicznych właścicielom okolicznych rafinerii, bowiem jego rafineria i stosowane tam technologie przerobu ropy stanowiły przez wiele lat wzorzec godny naśladowania” – pisze Sozański9. Łukasiewicza naśladować chcą m.in. Amerykanie. Według legendy – sam Rockefeller, choć Stanisław Brzozowski w to powątpiewa. Goście z Ameryki oprowadzani po rafinerii w Chorkówce chcą zapłacić za dostęp do tajemnicy produkcji. „Łukasiewicz się obruszył, pozwolił na zwiedzenie i szkicowanie urządzeń, udzielał wszelkich informacji, lecz honorarium nie przyjął”10 – twierdzi Brzozowski.

Dobry pracodawca

Podczas wiercenia w poszukiwaniu ropy nietrudno było o wypadek. Łukasiewicz dbał o to, by ryzyko zminimalizować i wprowadził bezwzględny zakaz picia alkoholu dla pracowników kopalni. Był szefem surowym, ale sprawiedliwym i hojnym. Radca górniczy Edward Windakiewicz, który przyjechał z wizytą do kopalni w Bóbrce na zlecenie Ministerstwa Rolnictwa c. k. Austrii, z niedowierzaniem przyglądał się galicyjskim robotnikom posilającym się w czasie przerwy mięsem i słoniną. „Największą zasługę w tem wszystkim ma dyrektor kopalni i właściciel Chorkówki pan Ignacy Łukasiewicz, który niezmordowanie i w każdym względzie ludziom na rękę idzie i prawdziwym jest ich ojcem”11 – pisał urzędnik.

Odpowiednie wynagradzanie pracowników to tylko jedna z rzeczy wyróżniających Łukasiewicza na tle innych galicyjskich przedsiębiorców w tamtych czasach. Nafciarz wprowadził w swoich kopalniach dobrze znany współcześnie dodatek „za pracę w trudnych warunkach” (dla górników zmagających się ze szczególnie skomplikowanym odwiertem) oraz dodatek „motywacyjny”. Otrzymywali go pracownicy, którym udało się wywiercić jak najszerszy otwór. „Stosunek, jaki pan Łukasiewicz zaprowadził pomiędzy liczną swą wyrobniczą i rzemieślniczą czeladzią, policzyć należy do najpiękniejszych w kraju; każdy robotnik znajdzie u niego pomoc w potrzebie i ratunek w razie choroby, a pewna patriarchalność przebija się w całym urządzeniu i szczególnym staje się kontrastem wobec fabryk i zakładów, w których naczelnik, dybiąc tylko na wyzyskiwanie ostatnich sił robotnika, nie dba bynajmniej o polepszenie jego moralnego i materialnego bytu (…) okolica Bóbrki – tymczasem podnosi się materialnie, a ubogi lud dobrze używa zapracowanego grosza”12 – relacjonowała redakcja „Gazety Lwowskiej” w 1872 roku.

Filantrop

Łukasiewicz, pierwszy polski nafciarz, to także pionier w dziedzinie, którą współcześnie nazwać można „ubezpieczeniową”. Przedsiębiorca zdawał sobie sprawę, że w obliczu wypadku czy choroby robotnik i jego rodzina są całkowicie bezradni, skazani na nędzę i głód. Dlatego w 1866 roku w kopalni w Bóbrce założył pierwszą tak zwaną „Kasę Bracką”, prototyp dzisiejszej „ubezpieczalni”. „Były to pierwsze w Polsce i Europie instytucje ubezpieczeniowe. Każdy robotnik z zarobków miał obowiązek wpłacić do kasy 3 centy od zarobionego złotego reńskiego. Zgromadzone fundusze przeznaczone były na bezpłatne leczenie w razie choroby, renty rodzinne w razie śmieci pracownika, zapomogi w razie pożaru mieszkań. Aby zapobiec praktykom lichwiarskim, Łukasiewicz zorganizował kasy gminne, które udzielały krótkoterminowych bezprocentowych pożyczek, spłacanych w ratach tygodniowych. Gdy zarzucano mu łatwowierność i rozrzutność, wyrażał pogląd, że lepiej dać 99-ciu niepotrzebującym niż jednego potrzebującego opuścić”13 – pisze Stanisław Wilga.

Stanisław Brzozowski przytacza inne wypowiedzi, przypisywane Łukasiewiczowi, które dobrze oddają jego filozofię działania: „to wielka sztuka być bogatym, a również i wielka odpowiedzialność”. „To ciężki obowiązek być bogatym i trudna sztuka, sto razy lepiej biedować mądrze, niż użyć grosza po głupiemu”. „Człowiek na świecie jest jak żołnierz na warcie i dopóki żyje, pracować musi, a co zapracuje, tego do grobu nie zabierze, przyda się to dla innych ludzi”14. Równie mocno, co kondycja finansowa pracowników, Łukasiewiczowi leżała na sercu sprawa edukacji wiejskich dzieci. Budował szkoły w miejscowościach, gdzie powstawały kopalnie i na własny koszt zatrudniał w nich nauczycieli. Szczególną sławę zyskała szkoła koronkarstwa założona dla dziewcząt z Chorkówki. Łukasiewiczowi marzyła się także szkoła górnicza dla przyszłych nafciarzy, lecz ten pomysł udało się zrealizować dopiero po jego śmierci.

Działacz i polityk

W dojrzałym wieku Łukasiewicz realizuje się nie tylko w roli odpowiedzialnego przedsiębiorcy oraz propagatora edukacji i nowinek przemysłowych. Przy wielu obowiązkach pozostaje głęboko wierzącym i praktykującym katolikiem. „Dostarczał okolicznym klasztorom i kościołom oraz cerkwiom unickim za darmo lampy i naftę. Wraz z Karolem Klobassą-Zręckim wybudował kościół w Zręcinie, w którym są dzwony nazwane imieniem fundatorów «Ignacy» i «Karol»”15 – pisze Stanisław Wilga.

Łukasiewicz był także aktywnym działaczem politycznym, radnym powiatowym Krosna, a także posłem na Sejm Krajowy we Lwowie. Bardziej od spraw czysto politycznych interesowały go działania na rzecz poprawy infrastruktury w Galicji, które miały być jednym z elementów wychodzenia z ekonomicznej zapaści. Upominał się o naprawę lub budowę dróg i mostów (niektóre z nich sam sfinansował), a także wsparcie przemysłu naftowego poprzez uchwalenie ustaw korzystnych dla przedsiębiorców. Zależało mu na podjęciu wszelkich inicjatyw, które mogłyby przyczynić się do rozwoju galicyjskiego naftownictwa. Wiele pomysłów wprowadzał w życie na własną rękę, na przykład akcję sadzenia drzewek owocowych przy drogach. Za każde wypłacał chłopom określoną sumę, zachęcając również do zakładania sadów.

Niespodziewana śmierć

„Mocno zaangażowany w sprawy zawodowe, społeczne i rodzinne Ignacy Łukasiewicz zaczyna podupadać na zdrowiu”16 – pisze Józef Zbigniew Sozański. Łukasiewicz umiera na zapalenie płuc 7 stycznia 1882 r. Jak twierdzi Stanisław Brzozowski, „pogrzeb jego stał się spontaniczną manifestacją całej okolicy; wzięli w nim udział solidarnie Polacy, Ukraińcy i Żydzi, 4000 chłopów i robotników”17. Ciało Łukasiewicza złożono do grobu w rodzinnej kaplicy Klobassów, a pół roku później przeniesiono na przykościelny cmentarz w Zręcinie.

Po śmierci Łukasiewicza w polskiej prasie pojawiło się wiele nekrologów i wspomnień poświęconych wielkiemu wynalazcy. Teofil Merunowicz, przyjaciel i współpracownik Łukasiewicza, pisał: „uszczęśliwiać i do dobrego prowadzić drugich – było głównym warunkiem szczęścia dla niego. Setki, może tysiące tych, co doznali od niego osobistych dobrodziejstw, zachowując go do końca życia we wdzięcznym wspomnieniu. Zasłużył on jednak na to, ażeby cały naród zaliczył jego imię do rzędu najlepszych, najszlachetniejszych synów swoich”18.

 


1 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 90.

2 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 27.

3 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 27.

4 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 111.

5 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 97.

6 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 114.

7 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 33.

8 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 117.

9 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 45.

10 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 141.

11 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 40.

12 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 179.

13 Wilga Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, wyd. P.U.W. „Roksana” Sp. z o. o., Krosno 2005, s. 18.

14 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 179-180.

15 Wilga Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, wyd. P.U.W. „Roksana” Sp. z o. o., Krosno 2005, s. 19.

16 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 62.

17 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 184.

18 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 150-151.