Nasza szkoła czerpie z Łukasiewicza

26 marca 2013 w "Łukasiewicz na nasze czasy"

Wiesław Hap

Wiesław Hap

O tym, jak Zespół Szkół Miejskich nr 3 w Jaśle upamiętnia swojego patrona oraz czym zaskakuje uczniów Ignacy Łukasiewicz, mówią Aleksandra Zajdel-Kijowska, dyrektor Zespołu Szkół Miejskich nr 3 w Jaśle oraz Wiesław Hap, nauczyciel historii.

10 lat temu Zespół Szkół Miejskich nr 3 w Jaśle otrzymał imię Ignacego Łukasiewicza. Jak do tego doszło?

Aleksandra Zajdel-Kijowska: 10 lat temu zmieniała się struktura organizacyjna szkoły i postanowiliśmy rozważyć kwestię patrona. My nie mieliśmy wątpliwości, że powinien nim być Ignacy Łukasiewicz, choć część członków Rady Miasta chciała Jana Pawła II. Głosowanie wszystkich podmiotów szkoły, czyli Rady Rodziców, Samorządu Uczniowskiego i Rady Pedagogicznej nie pozostawiło jednak wątpliwości.

Wiesław Hap: Nikt nie kwestionował wspaniałości postaci Ojca Świętego. Wychodziliśmy wtedy jednak z założenia, że osoba żyjąca raczej nie powinna być w ten sposób wyróżniana. Naszym zdaniem Patronem Szkoły powinna być osoba związana z regionem, no i przede wszystkim posiadająca takie cechy, które można promować i przekazywać młodzieży. A Ignacy Łukasiewicz do dziś może być wzorem pracowitości, skromności, uczciwości, człowieka mającego ogromny szacunek do właściwego wychowania oraz do nauki i wiedzy.

AZK: Postawiliśmy na regionalizm i na patriotyzm lokalny. Ukoronowaniem ostatnich dziesięciu lat było nadanie imienia Ignacego Łukasiewicza Szkole Podstawowej z Oddziałami Integracyjnymi w Jaśle. Tym razem nikt nie miał wątpliwości. Wcześniej szkoła przez 6 lat swojego istnienia aktywnie kultywowała pamięć o Łukasiewiczu. Także obecnie w Jaśle dwie szkoły mają tego samego patrona. Są też dwa sztandary, jeden z nich jeszcze czeka na gablotę.

2003 rok to był początek drogi.  Co robić, by patron nie pozostał jedynie na szyldzie i pieczątce szkoły?

WH: Chcieliśmy, żeby każdy po wejściu do szkoły zobaczył nowego patrona, zwrócił na niego uwagę. Pojawiła się więc okolicznościowa tablica autorstwa  artysty rzeźbiarza Andrzeja Samborowskiego-Zajdla, a na niej postać Ignacego Łukasiewicza wkomponowana w podkarpacki krajobraz, z szybami naftowymi w tle. Do tego informacja o Łukasiewiczu: twórcy przemysłu naftowego, wybitnym Polaku i humaniście, patriocie, ale także Honorowym Obywatelu Miasta Jasła. Warto dodać, że od tego czasu w budynku szkolnym znajduje się też kącik poświęcony Patronowi oraz historii przemysłu naftowego w Jasielskiem i na Podkarpaciu.

Upowszechnianie wiedzy o Łukasiewiczu to jednak nie tylko tablice, ale i praktyczne działania, np. konkurs wiedzy o patronie.

WH: Tak, w 2003 roku przeprowadziliśmy konkurs dla naszych uczniów. Pomysł się sprawdził i doszliśmy do wniosku, że trzeba otworzyć się na inne środowiska, a konkurs powinien być międzywojewódzki. Na początku wiodąca była kategoria wiedzy o Łukasiewiczu, potem zdecydowaliśmy, że może być również kategoria poetycka (literacka) – czyli wiersze na temat Ignacego Łukasiewicza i jego działalności. To bardzo różne utwory, a dominuje w nich wątek światła. Do tego doszła także kategoria plastyczna, a kilka lat temu – chemiczna. Uczestniczące w konkursie szkoły wysyłają na konkurs trzyosobowe zespoły: najczęściej jedna osoba zajmuje się chemią, a dwie biografią Łukasiewicza.

Jak młodzi postrzegają Łukasiewicza?

Aleksandra Zajdel-Kijowska

Aleksandra Zajdel-Kijowska

AZK: Uczeń naszego gimnazjum zaczyna swoją szkolną „karierę” od poznania postaci patrona i wycieczki jego śladami. Pan Hap organizuje ją co roku dla pierwszych klas gimnazjów w ramach Święta Żaka. Uczniowie poznają miejsca, w których żył i działał Łukasiewicz.

WH: Jedziemy do Bóbrki do Skansenu – Muzeum Przemysłu Naftowego i do Krosna, gdzie działa Muzeum Podkarpackie z największym na świecie zbiorem lamp naftowych. Poza tym odwiedzamy Biecz i tamtejsze Muzeum Aptekarstwa, w którym można zobaczyć, jak wyglądała apteka w czasach Łukasiewicza. Następnie jedziemy do gorlickiego muzeum poświęconego naszemu patronowi i do Libuszy, gdzie działa miniskansen państwa Pabisów. Tam uczniowie mogą zobaczyć sporo materiałów na temat przemysłu naftowego. Na koniec dnia prezentujemy film o Ignacym Łukasiewiczu, który udostępniło nam Muzeum w Bóbrce.

Przez kilka lat działało u nas w szkole Koło Łukasiewicza. Potem zostało wchłonięte przez Koło Historyczno-Regionalnego, które prowadzę. W jego ramach organizujemy wędrówki po Jaśle, m.in. na grób córki Łukasiewicza, którym się opiekujemy. Zapalamy znicze, przynosimy kwiaty. W najbliższym czasie chcemy zebrać środki finansowe i po konsultacji z Urzędem Miasta oraz konserwatorem zabytków odnowić nagrobek. Oprócz cmentarza odwiedzamy także przypuszczalne miejsce pierwszej destylarni w Ulaszowicach i porządkujemy je. Znajduje się tam okolicznościowy obelisk.

AZK: Po wycieczce śladami Łukasiewicza jego życiorys okazuje się być dla dzieci zaskakujący. Zresztą musimy przyznać, że na początku zaskoczeni byli nawet nauczyciele. Większość z nas nie była świadoma, jak wielka to była postać.

Co jest najbardziej zaskakujące?

AZK: Najbardziej to, że mimo prowadzenia tak wszechstronnej działalności, równocześnie pomagał ludziom. Był po prosty dobrym człowiekiem. O tym, czym się zajmował, prawie każdy mógłby coś powiedzieć, natomiast cała reszta jego działalności była ludziom obca.

Czy dzisiaj, w czasie kiedy większość młodych osób jest nastawiona na osobisty sukces, społeczna działalność Łukasiewicza robi wrażenie na uczniach?

WH: Może to dziwne, ale tak właśnie jest. Zastanawia ich to. Cenią Łukasiewicza np. za to, że za darmo podzielił się swoją wiedzą z wysłannikami Rockefellera. Mówią, że był szlachetnym człowiekiem, choć takie słowa trudno przychodzą młodym ludziom. Staramy się ich przekonać, że pewne wartości, jak dobro i uczciwość, są nieprzemijające. Moja była uczennica jeszcze w szkole zafascynowała się historią przemysłu naftowego i samym Łukasiewiczem. Teraz jest stypendystką, studiowała chemię w Polsce i za granicą. Myślę, że ta szkolna działalność w jakiś sposób ją ukierunkowała.

Czy współpracujecie z innymi instytucjami przy popularyzacji dorobku Łukasiewicza?

AZK: Współpracujemy z Fundacją PGNiG SA im. Ignacego Łukasiewicza.  Fundacja co roku przekazuje środki na zajęcia pozalekcyjne. Współpracujemy na polu naukowym w zakresie przedmiotów matematyczno-przyrodniczych. Poza tym należymy do ogólnopolskiego stowarzyszenia szkół imienia Ignacego Łukasiewicza i co roku uczestniczymy w zjazdach – tam wymieniamy się doświadczeniami.

WH: Już na pierwszym zjeździe, w którym uczestniczyliśmy, wygraliśmy konkurs poświęcony Łukasiewiczowi, później przywoziliśmy dyplomy za drugie miejsce i wyróżnienia.

Jakie cechy czy elementy dziedzictwa Łukasiewicza szkoła chce zaszczepiać swoim uczniom?

AZK: Łukasiewicz to postać, która łączy różne dziedziny życia, a przede wszystkim osobiste cechy, które do dzisiaj mogą stanowią przykład dla dzieci. Chcielibyśmy stać się w Jaśle takim „centrum łukasiewiczowskim”.  Chcemy przede wszystkim zacząć od naszego podwórka, swoją postawą zaszczepiać w młodzieży patriotyzm lokalny. Nigdy się tego nie wstydziliśmy. Dziś patriotyzm jest modny, ale nie zawsze tak było. My kiedyś odejdziemy na emeryturę, ale chcemy, by na nasze miejsce przyszli młodzi. I nasi absolwenci wracają, chcą u nas pracować, bo im się tu podoba.

WH: U młodych ludzi staramy się zaszczepić wiele wartości, ale szczególnie zwracamy uwagę na jedną rzecz. Chcemy, by nie mieli kompleksów, by zawsze byli dumni z tego, że są stąd.  Z tego, że jako jaślanie mamy za sobą dramatyczną historię (nie ma na świecie drugiego miasta, które zostałoby podczas II wojny światowej zniszczone, tak jak Jasło, w 97 procentach), ale też wybitne osiągnięcia. I to na wielu polach.

 

Artykuł powstał przy współpracy z Urzędem Miasta Jasłojaslosz