Jak podbijała świat lampa Łukasiewicza

15 kwietnia 2013 w Od wynalazcy do nafciarza, Slideshow, Strona główna

lampeWładysław Cholecki miał pecha. Dziś nie wiadomo dokładnie, jaka choroba zwaliła go z nóg. Pewne jest tylko, że wieczorem 31 lipca 1853 roku trafił do lwowskiego szpitala i wymagał pilnej operacji. Nieszczęście pacjenta polegało na tym, że kiedy lekarz stwierdził konieczność natychmiastowego przeprowadzenia zabiegu, na zewnątrz było już ciemno. A 160 lat temu oznaczało to, że z interwencją chirurga trzeba poczekać do rana. Cholecki miał też wielkie szczęście. Jego chirurg, Zaorski, nie rozłożył bezradnie rąk, ale postanowił wypróbować najnowszy wynalazek, o którym wciąż jeszcze we Lwowie nie było głośno.

Tej nocy w salach lwowskiego Szpitala Głównego zapłonęło mocne światło lampy naftowej. Operacja powiodła się, Władysław Cholecki wrócił do zdrowia i zapewne do normalnego życia. Nocne dyżury lwowskich chirurgów nabrały sensu. Życie wynalazcy Ignacego Łukasiewicza zmieniło się bezpowrotnie.

Dalsze losy wynalazców

2 grudnia 1853 roku Urząd Patentowy w Wiedniu wydał patent o treści: „wynalazek ropa naftowa na drodze chemicznej oczyszczona, że nadaje się do bezpośredniego użycia dla celów technicznych”1. „Nie wiadomo, w jakim stopniu na zgłoszeniu tego patentu zależało Łukasiewiczowi, który nigdy nie robił tajemnic ze swych osiągnięć i obserwacji, ale na pewno była to sprawa ważna dla Zeha”2 – zauważa Stanisław Brzozowski.

Jak wiadomo, Łukasiewicz wkrótce wyjechał z Lwowa i zamieszkał w Gorlicach, gdzie zaangażował się w dalsze prace nad ropą naftową. Po otrzymaniu patentu zarówno właściciel lwowskiej apteki, Piotr Mikolasch, jak i współpracownik Łukasiewicza, Jan Zeh, na własną rękę sprzedawali produkty na bazie nafty. Projektant Bratkowski produkował z kolei lampy naftowe – małe i duże, w zależności od zapotrzebowania.  W 1854 roku w Gorlicach za sprawą Łukasiewicza zapłonęła pierwsza na świecie uliczna naftowa.

Popularyzacja lampy naftowej

„Od momentu zapalenia pierwszej lampy Łukasiewicz skupił swą uwagę na udoskonalaniu i wykorzystaniu wynalazku. Starał się nawiązać jak najszersze kontakty w kraju i za granicą, by tą drogą zainteresować naftą ludzi mogących swymi wpływami i kapitałem pomóc w eksploatacji i rafinacji ropy naftowej”3 – pisze Włodzimierz Bonusiak. Samodzielnie lub z pomocą pośredników Łukasiewicz wysyłał próbki swojego wynalazku do wiedeńskich aptekarzy i naukowców, a także do Paryża.

Większe znaczenie dla popularyzacji wynalazku Łukasiewicza mieli jednak żydowscy handlarze z Drohobycza. Według Bonusiaka, tak naprawdę to właśnie oni wprowadzili naftę na rynek wiedeński. Nowym sposobem oświetlenia zainteresowała się na początku kolej. „Handlowcom drohobyckim udało się dostarczyć kolei w 1854 r. 300 cetnarów nafty, i to po cenie dużo niższej od hydrokarburu (…). Nowy materiał świetlny zaczął więc konkurować z hydrokarburem i fotogenem i niebawem wyparł je z rynku”<4/sup>.

Międzynarodowa kariera nafty

Jak pisze Stanisław Brzozowski, „wprowadzenie w 1853 r. nafty równocześnie we Lwowie i Wiedniu przesądziło o karierze nowego środka oświetleniowego”5. Okres największego rozpowszechnienia lamp naftowych jest datowany przez Włodzimierza Bonusiaka na lata 1860-1920. „Siłą światła lampa naftowa niewiele przewyższała znaną od dawna lampę olejną czy hydrokabur, paliwo do niej było jednak łatwo dostępne i tanie, dzięki czemu stała się masowym środkiem oświetleniowym, na który mogły sobie pozwolić nawet ubogie warstwy ludności” – twierdzi Bonusiak6. Lampy naftowe były wciąż udoskonalane, a ich nowe klosze w 1855 roku opatentował wiedeńczyk Rudolf Dittmar. Wkrótce jego wytwórnia stała się największym zakładem w całym Cesarstwie, a w całej Europie zaczynały powstawać kolejne: w Budapeszcie („Lampagyar”), Lipsku („Hugo Schneider”), Niemczech („Carl Holy”, „Wild i Wessel”, „Rosa Brenner”, „Otto Miller”, „Kaestner i Toebelmann” i Francji („Bec Gladiator”).

Na ziemiach polskich najbardziej popularna była wytwórnia Jana Serkowskiego, założona w 1862 r. Jak pisze Włodzimierz Bonusiak, artystyczne lampy pochodzące z tego zakładu były wykonywane z fajansu i porcelany. Mniej eleganckie, a jednocześnie tanie, produkowały wytwórnie Stanisława Borkowskiego i Arona Einsteina. Z kolei lampy specjalnego użytku (górnicze, kolejowe, do powozów i rowerów) wychodziły z krakowskiego zakładu Jana Sulikowskiego7.

Amerykańska gorączka naftowa i zmierzch lampy naftowej

W drugiej połowie lat 50. XX wieku rodził się także amerykański przemysł naftowy.  „Bogate złoża pensylwańskie i możliwość przerabiania rafinerii kerosenowych czy fotogenowych na naftowe spowodowały, że już w 1862 r. ukazała się nafta amerykańska w Wiedniu i zagroziła od razu niską ceną nafcie galicyjskiej”8 – pisze Stanisław Brzozowski. Wkrótce „naftowa gorączka” objęła cały świat.

Intensywny i systematyczny rozwój przemysłu naftowego przestał jednak koncentrować się wokół nafty jako produktu oświetleniowego. Pod koniec XIX wieku lampy naftowe były zastępowane żarówkami. Ropa okazała się jednak niezwykle wartościowym surowcem energetycznym, tańszym i bardziej opłacalnym od węgla. Zapotrzebowanie na ropę wciąż rosło i choć z biegiem lat zmieniały się sposoby jej wydobycia, destylacji i zastosowania, niezmienny pozostawał fakt pionierstwa Ignacego Łukasiewicza.

 


1 Sozański Józef Zbigniew, Ignacy Łukasiewicz 1822-1882. Życie, dzieło i pamięć, Wydawnictwo Tekst Sp. z o. o., Gorlice – Bóbrka – Krosno 2004, s. 16.

2 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 63.

3 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 77.

4 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 78-79.

5 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 66.

6 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 82.

7 Bonusiak Włodzimierz, Szejk z Galicji. Ignacy Łukasiewicz 1822-1882, Wydawnictwo LIBRA, Rzeszów 2007, s. 81-82.

8 Brzozowski Stanisław, Ignacy Łukasiewicz, Wydawnictwo Interpress, Warszawa 1974, s. 73.